poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział III

-To ty byłaś Lisicą-krzyczał przerażony dzieciak na jednej z ulic Paryża. Jego palec wymierzony był w jedną nastolatkę, Alessię.
Tylko jak się dowiedzieli? Przecież gdy się odmieniłam byłam sama, nie licząc Władcy Ciem, ale on raczej nie trzymał kamery. Tymczasem właśnie oglądałam w internecie filmik, który pokazywał moją odmianę i to, jak zepchnęłam naszych superbohaterów z dachu. Kto to nagrał? Dla dziewczyny nic nie było wiadomo. Chciało jej się płakać, teraz każdy tylko wytyka ją palcami. Przecież nie ona jedyna była pod władzą akumy. Zwykle mieszkańcy nie interesowali się kto jest za maską złoczyńcy, dlaczego akurat teraz musieli zrobić wyjątek? Czy inni przemienioni też spotykali się z tym zachowaniem? Gdy tylko dotarła do domu rzuciła się na łóżko i wtuliła głowę w poduszkę. Nie było jej dane długo leżeć, bowiem po chwili do jej pokoju wparowała Lila.
-Oddasz mi mój naszyjnik? - spytała ostrym tonem-a może chcesz się jeszcze pobawić w Lisicę?
-Uspokój się, już Ci go odda... - zaczęła sięgając do miejsca, w którym powinien się znajdować. Ku jej zdziwieniu nie było go tam.
-Gdzie on jest? - zapytała, coraz bardziej zdenerwowana siostra.
-Lila, przepraszam, chyba go zgubiłam - odpowiedziała spuszczając głowę.
-Co? On mnie kosztował moje kieszonkowe!-dziewczyna była coraz oburzona-wezmę za to twoje pieniądze!
Lila zgarnęła skarbonkę Alessi i mimo próśb siostry wzięła z niej pieniądze.
-Proszę, nie! Oszczędzałam na gitarę! - nastolatka protestowała-ten naszyjnik nie mógł tyle kosztować.
-Skąd wiesz ile kosztował? Był bardzo drogi - oczywiście Lila kłamała, byleby móc trochę dorobić. Musiała zrobić za coś urodziny. W końcu zaprasza na nie również Adriena.
Mimo protestów siostry nastolatka opuściła pokój. Myślała, że Alessia szybko odzyska pieniądze, a ona zrobi wszystko by zaimponować Adrienowi. Dlatego wogóle nie przejęła się smutkiem siostry i zaczęła planowanie wymarzonych urodzin.
A Alessia? Spojrzała do skarbonki, czy coś jej nie zostało. Niestety, same drobne. Po co Lili tyle pieniędzy? Całe ostatnie lato pracowała i dorabiała sobie po szkole, by w końcu móc kupić wymarzoną gitarę. Pod poduszką schowała nawet piórko do niej, które dostała od swojej dawnej przyjaciółki. Alessia musiała wyjechać i mimo obietnicy, że nie zerwą kontaktu, już po tygodniu znajoma przestała się odzywać. To piórko miało być dla niej motywacją, by w końcu zarobić na instrument. Nastolatka odchyliła poduszkę, wyciągając z niej trójkątny przedmiot. Piórko było czarne, z wizerunkiem srebrnego wilka na środku. Z drugiej strony była nazwa firmy i litera A. W sklepach były też z innymi literami z tyłu. Dziewczyna poczuła łzę, która spłynęła jej po policzku. W jednym momencie wybuchła płaczem. Długo go powstrzymywała.
___________________

Władca Ciem tylko na to czekał. Energia akumy była odpowiednio silna, by przejąć kontrolę nad dziewczyną. Wypuścił akumę z berła, która cała była otoczona różowo-fioletową energią, przez którą straciła już swój naturalny kształt. Wyglądała raczej jak poruszające się światełko. Mężczyzna widząc, że akuma wyleciała obrócił się i zauważył śpiącą Sayuri. Trzema słowami przemienił się w pawia, budząc ją, dosyć nieprzyjemnie. (Dla kwami jest to tak, jakby na człowieka wylać wiadro lodowatej wody gdy śpi)
-Sayuri, rozwiń pióra.
___________________

Coś wleciało do pokoju Alessi. Nie umkło to jej uwadzę, która widząc to dziwne, unoszące się światło zaczęła rzucać w nie różnymi rzeczami. Nagle poczuła ręką coś dziwnego w kieszeni swojej bluzy. Gdy chciała wyciągnąć by sprawdzić co to, akuma wleciała do piórka, trzymanego w drugiej ręce. Gdyby była tylko trochę szybsza i zdążyła otworzyć pudełko ciemny motyl nie mógłby jej opanować. Każde bowiem kwami potrafi oczyścić akumę, albo przynajmniej ją złapać, wyrzucić z ciała. Tylko wśród superbohaterów nie każdy potrafi to zrobić. Nastolatka usłyszała w swojej głowie głos. Był dla niej znany i tak bardzo znienawidzony. Spodziewała się prośby, ale usłyszała tylko rozkaz.
-Gitarzystko, wywab z ukrycia Biedronkę i Czarnego Kota. (jeśli zastanawiacie się dlaczego Alessia jest teraz innym złoczyńcom to u mnie to, kim się stajesz zależy od tego, w co wleci akuma. Oczywiście uczucia i pragnienia też wchodzą w grę, ale gdy np w przypadku Lilii naszyjnik był opętany to Alessia miała te same moce, bo akuma tak jakby rozpoznała również dawne pragnienia Lilii~ale się rozpisałam xD)
-Oczywiście - dziewczyna była przerażona. To znowu ona. Tylko tym razem nie mogła nic zrobić. Znowu znalazła się w ciemnej części swojego umysłu. Teraz nie mogła nawet próbować nic zrobić. Coś ją od tego powstrzymywało. Mogła tylko obserwować. Jej szara bluza zmieniła kolor na czerwony. Spodnie nie zmieniły się wcale. Jej włosy, zawiązane wcześniej w kucyk, zmieniły kolor na niebieski i rozpuściły się (chodzi o to że nie było już kucyka). Piórko przyczepiło się do pierścienia, który pojawił się na palcu nastolatki, a w jej drugiej ręce pojawiła się czarna, klasyczna gitara. Na twarzy pojawiła się też czerwona maska. Gitarzystka wyszła przez okno i wspięła się na dach budynku.

Gdy tylko zagrała melodię, która rozniosła się po okolicy, zaczęli przybywać do niej zahipnotyzowani ludzie  

Gdy tylko zagrała melodię, która rozniosła się po okolicy, zaczęli przybywać do niej zahipnotyzowani ludzie. Gdy zagrała inną melodię wskazany przez nią przedmiot /budynek rozpadał się. Gdy zniszczyła parę budynków wokół siebie usiadła na jednym z nich i zaczęła czekać.

__________________

-Jak myślisz Tikki, co stało się z akumą dziewczyny-zapytała Marinett swojej małej towarzyszki.
Znajdowała się właśnie w pokoju gościnnym, w domu Adriena. Na samą myśl o tym, że ma tu przyjść zrobiło jej się słabo. Teraz jednak jej myśli krążyły wokół nastolatki.
-Może to wcale nie ona była pod władzą akumy? - Tikki próbowała jakoś to wyjaśnić.
-Gdyby to nie była ona to Lisica dalej by atakowała.
Ich rozmowę przerwał wchodzący do pokoju Adrien. W ręce trzymał tablet.
-Marinett widziałaś ten filmik w necie? - zapytał podchodząc do niej.
-Jaki filmik? - spytała go.
Chłopak podszedł do niej i puścił film, pokazujący jak oni spadają z dachu, a dziewczyna się odmienia. Sama.
-Jak to możliwe, Tikki może ty coś wiesz - Marinett zwróciła się do swojej kwami.
-Przecież to niemożliwe,chyba że ...-zaczęła.
-Chyba że co? Myślałam że tylko zniszczenie przedmiotu w którym jest akuma może odmienić osobę. A trzeba jeszcze ją złapać i oczyścić. - powiedziała poddenerwowana.
-Kwami też potrafią łapać czarne motyle, niektóre oczyszczać. Tylko nie każdy superbohater to potrafi. Gdyby się okazało, że Alessia miała cząstkę miraculum to byłoby to możliwe. Gdyby miała całe miraculum akuma nie mogłaby jej opętać, gdyby jednak miała magiczną biżuterię bez kwami, to mógł jej później pomóc.
-Miraculum bez kwami? To jest to wogóle możliwe?-Adrien również był zaskoczony.
-Tak, gdyby było podzielone.
-Co więc się stało z akumą?-Plagg, który jeszcze przed chwilą zajadał się ukochanym camembertem, który przed chwilą wziął mu Adrien, wtrącił się do rozmowy.
-Mogła zostać oczyszczona, ale kwami mógł też ją po prostu wyrzucić.
-Jest już późno, może się z tym prześpijmy. I tak nie znajdziemy akumy, jeśli nie została wyrzucona. - zaproponował znudzony Plagg wracając do serka.
-Ty byś chciał tylko spać i jeść, zostawiłbyś już to... - Adrien przewrócił oczami - ale masz rację, może lepiej to przemyślimy rano.
Tak więc Adrien wyszedł z pokoju gościnnego, zmierzając w stronę swojego. Był szczęśliwy, że to właśnie Marinett okazała się Biedronką. I jeszcze bardziej rozpierała go radość na myśl o tym, że ona go jednak kocha.

-Gdzie mój serek?- przerwał mu myśli Plagg.

- Został w pokoju

-Przynieś mi go! Ty mi go wziąłeś- krzyknął Plagg, który po chwili znalazł się w pokoju chłopaka.

Adrien zmierzył więc do pokoju gościnnego. Wszedł do pokoju i zaskoczony zobaczył, że Marinett już zasnęła. Musiała być naprawdę zmęczona jeśli zajęło jej to tak mało czasu. Spojrzał na nią. Wyglądała tak spokojnie, gdy spała. Usiadł na łóżku i przyglądał się jej. Nawet nie wiedział, kiedy tam zasnął. I nawet nie wiedział, jak bardzo mu się za to oberwie.
W nocy Marinett obudził głośny dźwięk. Brzmiało jak wybuchy. Otworzyła oczy i zaskoczona zobaczyła przed sobą postać. Zaczęła krzyczeć i kopnęła ją z całej siły. Następnie wzięła leżący obok wazon i rzuciła w osobę. Przedmiot roztrzaskał się raniąc jego ręce i plecy. Zaskoczony chłopak wstał jak poparzony i spojrzał na wystraszoną Marinett.
-Widzę miłe powitanie-odparł z uśmiechem, mimo bólu.
-A-adrien? Co robiłeś w moim łóżku?-spytała Marinett, rumieniąc się. - O Boże, Adrien przepraszam za te rany.
Dziewczyna podbiegła do niego, delikatnie wyjmując pozostały kawałek szkła.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale chyba nie pora na pogaduszki, wy też słyszeliście wybuch. - skarciła ich Tikki.
-Masz rację. Tikki, kropkuj!

Po przemianie spojrzała na Adriena.
-Idę po Plagga. Idź przodem. - powiedział.
Tak więc zrobiła. Zaczepiała swoje jojo o następne budynki, dzięki czemu szybko się przemieszczała. Nagle wybuchy ucichły, więc instynktownie zmierzyła w kierunku ostatniego wybuchu. Na jednym z budynków zobaczyła siedząca postać. Czyżby kolejna ofiara akumy? Dziewczyna bez zastanowienia podkradła się do niej od tyłu i próbowała sięgnąć po gitarę, myśląc że tam będzie akuma, ale przed nią przeleciała strzała. A miała nadzieję że więcej go nie zobaczy. Niestety nie był to koniec. Gitarzystka odwróciła się i zagrała melodię sprawiając, że Biedronka nie mogła się ruszyć. Władca Ciem sięgał po jej miraculum, ale kici kij zagrodził mu drogę.
-Tęskniłaś, Kropeczko? - uśmiechnął się Czarny Kot do Marinett. Gdy tylko instrument, uderzony przez broń bohatera, ucichł dziewczyna wstała porywając jej gitarę jojem. Udało jej się uniknąć kilka strzał, a Adrien użył na instrumencie kotaklizmu. Ku zdziwieniu superbohaterów akuma nie wyleciała.
-Szczęśliwy T... - Biedronka już miała użyć swojej mocy, ale strzała, wypuszczona przez władcę ciem, za pomocą jego mocy była szybsza i unieruchomiła dziewczynę. Władca Ciem wyszedł z ukrycia i przyłożył strzałę do gardła Marinett. Znał słabą stronę Kota. Miłość do dziewczyny.
-Więc co Czarny Kocie, oddasz mi swoje miraculum? - zapytał z uśmiechem Władca Ciem.
Trafił w sedno. Czarny Kot nie chciał się poddawać, ale dziewczyna była dla niego najważniejsza. Nie chciał jej stracić. Gdyby jego Biedronka miała przez niego umrzeć nigdy by sobie nie wybaczył. Dlatego zdjął pierścień z dłoni i oddał go mężczyźnie. Ten z radością odebrał miraculum Czarnego Kota, a po chwili Biedronki. Przemiana znikła z ich obojga, ukazując prawdziwe oblicza superbohaterów. Władca Ciem z zaskoczeniem zobaczył, że Czarnym Kotem był Adrien Agreste, a Biedronką Marinett. Miał tak blisko, tyle okazji by zgarnąć ich miracula, gdy nie byli przemienieni. Ale najważniejsze było, że już je miał. Uciekł do swojej kryjówki zostawiając nastolatków. Gitarzystka bez swojej gitary była już bezbronna. Gdy padła na ziemię jej piórko się złamało. Tym razem wyleciał biały motyl. Władca Ciem nie mógł tyle razy używać jednej i tej samej akumy. Nie miało to jednak dla niej znaczenia. A więc to oni byli superbohaterami. Gdyby tylko mogła im jakoś pomóc. Dzięki helikopterowi policyjnemu udało im się zejść na dół. Marinett była nieprzytomna, dlatego zabrano ją do szpitala. Adrien pojechał wraz z nią. Alessia siedziała przy gruzach jednego z bloku. Z kieszeni wypadło jej białe pudełeczko. Ona od razu je poznała, przecież widziała je we śnie. Ale to przecież był tylko sen. Może cała ta sytuacja również była snem. Dlatego otworzyła pudełko, mając nadzieję, że za chwilę się obudzi. Niestety dalej była w tej rzeczywistości. Ale oślepiło ją pomarańczowe światło, a po chwili pojawił się mały lis, który latał!
-Wreszcie otworzyłaś to pudło, już myślałem że nigdy tego nie zrobisz - rzekł beztrosko Shun.
-C-co to? Ratunku! - krzykła Alessia i zaczęła biec w stronę domu.
Stworzonko było szybsze i za chwilę pojawiło się przed jej twarzą.
-Czekaj nic ci nie zrobię, normalnie gorzej niż z dzieckiem. - odparł Lis. - Jak mnie spotkałaś po raz pierwszy to nie byłaś taka przerażona.
Po tych słowach Alessia stanęła.
-Po raz pierwszy? - zdziwiła się.
-To ja, Shun, nie poznajesz? - uśmiechnął się kwami.
-Shun? Ale jak to możliwe, przecież to był tylko sen - nastolatka spojrzała zaskoczona na stworzonko.
-Jestem twoim kwami, cieszysz się? - powiedział.
-K-kwami? To samo powiedziałeś mi wcześniej. Że jesteś jako kwami u jakiegoś mistrza. - Alessia zaczęła łączyć fakty. Rzeczywiście nawet głos Lisa brzmiał znajomo. Czyli to jednak nie był wcale zwykły sen.
Nastolatka spojrzała na zawartość pudełka. W środku był naszyjnik z dwoma zawieszkami. Jedna z nich to ogon lisa, a druga to kółko, w środku którego była głowa lisa. Obydwie zawieszki były pomarańczowo - białe. Tak właśnie wyglądało całe miraculum lisa. Gdy Alessia założyła naszyjnik, na prośbę Shuna, naszyjnik zmienił nie tylko kolor, ale i kształt. Obydwie zawieszki połączyły się tworząc całego lisa, który zamiast rudy był srebrny.( w następnym odcinku wam mogę wstawić rysunek)
-A więc tak, zacznijmy od początku. - zaczął wprowadzać ją Lis - ten naszyjnik to twoje miraculum, nie możesz dopuścić by się zniszczył, albo by ktoś ci go zabrał. Żeby się przemienić musisz powiedzieć "Shun, przemień mnie", jeśli będziesz chciała możemy wymyślić jakieś fajniejsze hasło, a twoja supermoc to "Cienisty Krok", gdy jej użyjesz pojawia się to koło, obok ogona lisa i odlicza czas przez który będziesz niewidzialna. Jeśli całkowicie zbieleje wszyscy znowu cie zobaczą. Twoją bronią jest flet, dzięki któremu możesz stworzyć jakąś iluzję, a do niego przyczepione są dwie kulki na sznurku (takie trochę klik-klaki), które możesz rozwinąć na dowolną długość, by zaczepić je o jakiś przedmiot i szybko się przemieszczać. Jakieś pytania?
-Shun, ja prawie nic nie rozumiem, ja na superbohaterkę? Przecież ja wszystkiego się boję. I to przeze mnie Władca Ciem zdobył miraculum Biedronki i Czarnego Kota.
-Pamiętasz co się stało po opętaniu? Wreszcie trafiłem do kogoś porządnego - odparł dumnie kwami. Po chwili jednak dotarł do niego sens słów dziewczyny - Co?! Biedronka i Czarny Kot pokonani?! Przepraszam, muszę cię na razie opuścić. Jest ktoś kto musi się o tym jak najszybciej dowiedzieć.
I zmierzył jak najszybciej w stronę Wielkiego Strażnika.
______________

-Dziadku jak wybierasz tak trafnie bohaterów - zapytał się Nick. - Jak mogę znaleźć ludzi tak uzdolnionych?
- Nick ja wcale nie znajduję ludzi uzdolnionych. Ja uzdalniam znalezionych. Przecież każdy kogo wybrałem miał jakieś wady, a że przejmował po przemianie cechy kwami to te wady nie miały znaczenia. Na podstawie wad wybieram właśnie kto trafi do kogo. Na przykład ty, często się denerwujesz, a Weiji (jeśli chcecie mogę pisać Wayzz, czy jakoś tak bo niedawno obejrzałam francuską wersję, gdzie kwami, żółwia nazywa się inaczej) jest ostoją spokoju. Ważne jest to żeby ludzie byli dobrzy. Dzięki takiemu tokowi myślenia tylko raz w moim życiu się pomyliłem. Była to straszna pomyłka, o której ci kiedyś odpowiedziałem.
-To musi być trudne.
-Mogę Ci pomóc, póki jeszcze mogę, dam ci dodatkowe możliwości Weijiego.
-Jak?
-Musisz odwiedzić świątynie żółwia.
-Gdzie ona jest - chłopak był coraz bardziej zaintrygowany.
Nagle poczuł uderzenie w głowę i zemdlał.
-Trafisz do niej na skraju śmierci, ale spokojnie. Weiji nie pozwoli Ci umrzeć.
W tym momencie do pokoju wpadł zdyszany Shun.
-Biedronka... I Czarny Kot... pokonani - wymamrotał.
-Jak to pokonani? Shun skąd to wiesz? -krzyknął Mistrz Fu.
W domu Mistrza Fu panowało poruszenie. Nikt nie wiedział co teraz ma począć. Przecież dwa najsilniejsze miraculum trafiły do rąk Władcy Ciem. Co teraz będzie?
-Gdy tylko Nick się obudzi nadejdzie czas. Za długo zwlekałem. Przyszła pora na zjednoczenie wszystkich kwami, które mamy.
Nagle Shun zaczął się oddalać.
-Czemu się teraz przemienia - mruknął Lis.
Po chwili był w naszyjniku dziewczyny.
Czemu się przemieniłaś??- Rozbrzmiał w jej głowie głos kwami (jeśli się zastanawiacie, czemu może słyszeć głos Shuna, to dlatego że była w tej jego świątyni, jedna z dodatkowych możliwości z tego płynących)
Poukładałam sobie to wszystko. Na jej ustach pojawił się chytry uśmiech. Widać było że jako Lisica jest pewniejsza, a za niedługo okaże się chytrzejsza. Idę do Władcy Ciem!

Rozdział II

-Dlaczego ona odeszła - to pytanie bez przerwy zadawał sobie Władca Ciem. W jednej chwili zasypała go fala wspomnień. Jej uśmiech i wspólny czas spędzony razem. Spędzone razem chwile. Wszystkie trwały krótko. Za krótko. Z tego ciągu wspomnień wyrwało go pikanie. Jego miraculum zaraz się rozładuje. Musi więc przerwać poszukiwania Biedronki i Czarnego Kota. Pewnie i tak się odmienili i się nie pojawią. Ale gdy tylko "Lisica" da się ponieść złym emocjom on znowu przejmie nad nią kontrolę. A im dłużej akuma będzie w jego berle, tym silniejszą moc zbierze. Dlatego postanowił jej nie kopiować. Za dużo energii. A żeby ona się nie wyrwała trzeba jej dużo. Mężczyzna właśnie dotarł do swojej kryjówki, a za nim okno z wzorem motyla się zamknęło. Dzięki uwięzionej akumie dziewczyny może ją obserwować. Postanowił więc to zrobić i czujnie wyczekiwać odpowiedniej chwili. Jednak teraz z jego spinki wyleciała Sayuri (to jej pierwszy szkic)

Jednak teraz z jego spinki wyleciała Sayuri.  

Strój Władcy Ciem zmienił się na jego wcześniejszą wersję. Wiedział, że moc pawia będzie potrzebna, toteż zwrócił się do kwami.
-Co jesz?
-J-jabłka, albo t-truskawki - odpowiedziała niepewnie (była bardzo nieśmiała, a dodatkowo bała się mężczyzny ~dop. autorki)
Mężczyzna bez słowa poszedł po te owoce. Tymczasem Sayuri bardzo się denerwowała. Musisz być pewniejsza. Jak tylko tu wróci to nakrzyczę na niego, za to, że używa tak MOJEJ mocy i nic nie zjem. Tak postanowiła w głowie. Jednak gdy tylko Władca Ciem wrócił jedyne co zdołała wykrztusić to coś na kształt:
-Czy... M-mógłbyś nie używać mojej m-mocy do czynienia z-zła?
Także na twarz opadły jej (eem jak się nazywają te pióra na głowie pawia?) pióra na głowie (na razie pisze tak XD)


 


Władca Ciem spojrzał na nią z gniewem.
-Od teraz twoje miraculum należy do MNIE i moc, którą mi daje też jest MOJA, a nie twoja. - powiedział.
-Tak, przepraszam - odparła szybko kuląc głowę i zmierzając w stronę talerza z owocami. Nie chciała ich jeść, jednak jedno spojrzenie "nowego mistrza" sprawiło, że talerz został przez nią opróżniony. Tymczasem Władca Ciem spojrzał w berło obserwując emocje Alessi.
_____________________

Dziewczyna siedziała samotnie na dachu jakiegoś budynku. Nikt nie pomyślał, żeby po nią wrócić, przecież nie umie zejść. Było jej wstyd, że narobiła tyle szkód. Przecież o mało nie doprowadziła do upadku Biedronki i Czarnego Kota. Po dłuższym czekaniu na jakąkolwiek reakcję ze strony innych położyła się na twardym podłożu. Nie chciała zasypiać, ale po dłuższej chwili pochłonął ją świat snów.
W śnie Alessia była w lesie. Spotkała rudego lisa, a wokół niego pomarańczowa poświata. Cały świecił. Zaczął uciekać, a dziewczyna próbowała za nim pobiec. W tym momencie jednak poczuła, że zamiast swojego ubrania posiada sukienkę. U góry była cała czarna. Na dole pomarańczowo-biała i długa.
-Zaczekaj- krzykła za zwierzęciem, wyciągając rękę.
Lis, jak na zawołanie, obrócił się, usiadł i spojrzał w jej stronę.
(przepraszam za tego lisa, pierwszy raz rysowałam zwierzę)

 

-Kim jesteś? - spytała się niepewnie dziewczyna.
-Za niedługo mnie poznasz, jestem Shun- jego głos był niski, ale nie brzmiał zbyt dojrzale - na razie chodź za mną.
Alessia zrobiła tak jak chciał, a po kilku minutach doszli do dużego budynku, który wyglądem przypominał świątynie. Weszli do środka. Było to ogromne pomieszczenie, zdawało się, jakby byli w kościele, tylko nie było ławek. Na witrażach, znajdujących się na prawie każdym oknie, których było dosyć sporo, były obrazy z wizerunkami ludzi, w strojach Lisa. Byli w różnym wieku, niektórzy byli kobietami, inni mężczyznami. Na środku za to był kamienny stół, a na nim pomarańczowo-białe pudełko, z wizerunkiem lisa na środku.

- Dlaczego tu jestem?-spytała w końcu dziewczyna -Przez to - odparł Shun wskazując pyskiem na naszyjnik z ogonem lisa  

- Dlaczego tu jestem?-spytała w końcu dziewczyna
-Przez to - odparł Shun wskazując pyskiem na naszyjnik z ogonem lisa.
-To? - odpowiedziała zdziwiona - przecież to zwykły naszyjnik, kupiony przez moją siostrę.
-Tak Ci się zdaje, to druga część miraculum lisa. Pierwsza jest u mistrza Fu i tam znajduje się ja, jako kwami. Druga zaginęła, ale teraz odnalazłem ją, gdy trafiła do kogoś o dobrym sercu, jak Biedronka, czy Czarny Kot.
-Czekaj, czekaj. Jakie mira-cośtam , jaki mistrz i jakie kwami? Co to wszystko jest.
-Przykro mi, nie mamy już czasu, ale zaniedługo się dowiesz- odparł i zniknął w pudełku.
-Czekaj, jak mam się obudzić - krzyknęła za nim Alessia.
Myślała, że to głupi sen, zaraz się obudzi. Przecież to się nie może dziać. Ona i czyste serce? Przecież to samo w sobie się nie zgadzało. Gdyby miała czyste serce nie opanowałaby ją akuma. Ten lis to pewnie wytwór jej wyobraźni, może efekt uboczny bycia "lisicą". "Ale chcę się obudzić, a nie potrafię. Może otwierając pudełko obudzę lisa? "-pomyślała.
Dlatego otworzyła pudełko, zobaczyła pomarańczowe światło i obudziła się.
Tylko, że nie była już na dachu...
______________________________________

Nick przestał wyczuwać miraculum Biedronki i Czarnego Kota. To znaczyło, że albo się odmienili, albo zostały im odebrane. Był pod postacią żólwia, która dawała mu zieloną maskę, jak i oczy, które zmieniły kolor. był ubrany zielono-brązowo, a jego bronią był, przyczepiony z tyłu, wyglądający jak skorupa, kij z tarczą, która potrafiła się wysuwać i wsuwać do kija. Dzięki temu mógł szybko bronić się przed atakami przeciwników. Jego włosy się nie zmieniły; dalej były ciemne, brązowe i krótkie.
Nagle jednak zaczął wyczuwać coś jeszcze, co czuł w domu. W tej postaci czuł inne miracula. Mistrz Fu powiedział mu, że miraculum lisa zostało podzielone na dwa i właśnie chyba znalazł drugą część. Skoro i tak nie czuć Tikki i Plagga postanowił pójść to sprawdzić. Gdy dotarł na miejsce zobaczył śpiąca dziewczynę. Wyczuł trochę mrocznej energii.
Była ofiarą akumy pomyślał. Teraz jednak przeważała moc lisa. Może uczynię z niej kolejną posiadaczkę? Biedronce i Czarnemu Kotowi przyda się pomoc.
Dlatego wziął ją do domu. Gdy tylko do niego weszli chłopak się odmienił.
-Weiji, schowaj się w skorupie - powiedział, po czym strój superbohatera zniknął z niego.
-No i, znalazłeś ich? - zapytał się Mistrz Fu, wychodząc zza rogu.
-Nie, przestałem wyczuwać ich miracula - odpowiedział krótko, kładąc Alessię na łóżku.
-Nawet bez miraculum potrafię wyczuć energię Shuna. Czyżby miała drugą część naszyjnika? - Mistrz Fu przyjrzał się biżuterii na szyi dziewczyny.
-Tak, a ja nie potrafię ich połączyć. - stwierdził Nick, z rezygnacją opadając na ziemię.
-Ale ja potrafię - powiedział Weiji, delikatnie zdejmując naszyjnik.
-Przykro mi, nie mamy już czasu, ale zaniedługo się dowiesz - rozbrzmiał w pomieszczeniu głos Shuna.
-Co to? - zapytał zaciekawiony nastolatek.
-Głupi Shun-mruknął zielony kwami. - ujawnił się jej.
Po chwili brązowowłosa zaczęła się budzić. Zaskoczona od razu wstała i rozejrzała się po pokoju.
-Co ja tu robię? - wydobyła z siebie nieco wystraszona dziewczyna.
Weiji od razu schował się za plecy chłopaka.
-Doszłaś już do siebie, chodź do kuchni, dam ci coś do zjedzenia - Mistrz Fu mrugnął do Nicka porozumiewawczo i wyszedł z dziewczyną z pokoju.
Tymczasem Weiji zaczął łączyć dwa miracula. Po dłuższej chwili w końcu mu się udało. Gdy chłopak wziął je do ręki oślepiło go pomarańczowe światło, a po chwili pojawił się kwami, wyglądem przypominający rudego lisa.
-Aleee nudno tam było... Wreszcie świat - odrzekł ziewając. Po chwili spojrzał na chłopaka - Ej, kim jesteś? Spodziewałem się ujrzeć mistrza Fu, lub Alessię. Czemu masz miraculum żółwia?
-Alessię? A kto to jest? - spytał chłopak.
-Aleś ty nie kumaty. Czemu zawsze trafiam do idiotów. - odpowiedział Shun podfruwając przed twarz chłopaka. Następne słowa mówił przesadnie głośno i wyraźnie - TO BYŁA TAKA DZIEWCZYNA, CHYBA WIESZ KTO TO JEST DZIEWCZYNA, KTÓRA MIAŁA DRUGĄ CZĘŚĆ MOJEGO MIRACULUM.
-Nie jestem ani głupi, ani głuchy - powiedział urażony chłopak - jestem nowym strażnikiem.
Po tych słowach rude stworzonko uważnie mu się zaczęło przyglądać. W jego oczach widać było zmartwienie.
-Czy Mistrz Fu umarł? - spytał, patrząc się na chłopaka.
-Nie, spokojnie - odparł pospiesznie, rozwiewając wszelkie wątpliwości kwami.
-Czyli jeszcze nie wykitował, to dobrze - powiedział Shun powoli wracając do normalnego zachowania.
-Shun, zdaję sobie sprawę, że mówiłem ci to już tysiąc razy, ale jesteś idiotą-powiedział Weiji, ze spokojem, przybierając kamienną twarz. Od zawsze trudno było go wytrącić z równowagi.
-Tak, tak jestem idiotą, nie powinienem nic jej mówić... Bla, bla, bla-Lis zaczął przedrzeźniać zielone kwami. - chciałem wreszcie wyjść. Dzięki wprowadzeniu jej do tematu, jako tako, stworzyłem sobie wreszcie sytuację, musicie mnie do niej wysłać. Prawda, że jestem sprytny?
-Prawda, że mogę tego nie komentować? - wtrącił się Nick
-I tak powiedziałbyś coś głupiego. - powiedział udając znudzonego.
-Ja wcale... - zaczął chłopak, powoli gotując się, ze złości. Przynajmniej w postaci żółwia przejmował jego spokój, za łatwo dałoby się wyprowadzić go z równowagi w trakcie walki.
-Lepiej wracaj do naszyjnika tworząc pudełko, dziewczyna zaraz wróci - odparł Mistrz Fu zza rogu- i nie dokop jej za bardzo. Ja już znam te twoje sztuczki.
Staruszek się uśmiechnął na wspomnienia , a kwami razem z nim. Od zawsze miał z nimi dobre stosunki i potrafił się dopasowywać do każdego. Po chwili mały lis wleciał do naszyjnika, oślepił wszystkich pomarańczowym światłem, a wokół miraculum stworzyło się biało-pomarańczowe pudełko (takie jak w poprzedniej części). Nick schował pudełko do kieszeni bluzy, którą dziewczyna wcześniej zostawiła, a po chwili ona sama przyszła.
-Ja chyba już pójdę, dziękuje za pomoc - stwierdziła, zabierając bluzę. Po chwili jednak się zatrzymała i zwróciła się do chłopaka - czy ta sytuacja to moja wina?
-Nie jest twoja, tylko Władcy Ciem - odpowiedział.
-Ale ja się dałam opętać. Nawet nie wiem co się stało z Biedronką i Czarnym Kotem. Ja czuję że to wszystko moja wina.
-A czy gdybyś mogła ruszyłabyś im z pomocą? - zapytał się Alessi.
-Ja? Jestem większym tchórzem niż się wydaje. Nawet pewnie bym nie dotarła, albo od razu coś zrąbała. Poza tym przejmuje się wszystkim co zrobię źle. Byłabym dla nich najgorszą pomocą, ale jak znajdziesz sposób na cofnięcie wszystkiego to daj znać - stwierdziła smutno i wyszła.
-Jeszcze zobaczymy, czy im nie pomożesz - młody strażnik uśmiechnął się, mimo, że wiedział, iż dziewczyna go nie słyszy.
___________________

Tymczasem dziewczynę cały czas zżerało poczucie winy. Mimo, że była opętana przez tamtego mężczyznę, to przecież miała wybór. Może gdyby dłużej się opierała, szybciej by wyszła z tej sytuacji. Po drodzę zobaczyła ciemnowłosą dziewczynę, idącą z jakimś blondynem w kierunku piekarni. Od razu poznała nastolatkę. To ją spotkała w szkole, przed opętaniem. Marinett ją zobaczyła, uśmiechnęła się i pomachała do niej. Mimo, iż była zdziwiona, że Alessia nie jest już pod władzą akumy, to cieszyła się, że jest już sobą. Przypomniało jej się, że to ona ich uratowała, ale zaczęła się zastanawiać co się stało z akumą. Przecież jej nie oczyściła. Czyżby się skopiowała? Raczej nie, zobaczyłaby już kilka przemienionych ludzi. Więc co? Gdy Marinett dotarła do drzwi piekarni ze zdziwieniem odkryła, że są zamknięte. Dopiero teraz zobaczyła notatkę na drzwiach.
"Marinett, przepraszamy, że tak nagle zniknęliśmy, ale mieliśmy pilną wizytę poza miastem i nie mogliśmy czekać. Nie będzie nas kilka dni, więc zdecydowaliśmy, że załatwimy jakiś nocleg. Na szczęście udało nam się znaleźć kogoś, kto ma dużo miejsca i mógłby cię ugościć. Wysłaliśmy już tam twoje rzeczy. Te kilka dni spędzisz w domu twojego kolegi, Adriena Agresta.
Buziaki, rodzice "
===============================
No i drugi rozdział ^^ Zaraz dodam 3 i jutro 4, dobrze? Wybaczycie mi tą nieobecność ??

Rozdział I cz.3

Marinett ze zdziwieniem przyjęła fakt, że Władca Ciem postanowił zjawić się osobiście. Choć wyglądał nieco inaczej. Dziewczyna zastanawiała się co mogło się stać. I gdzie jest Czarny Kot? Miała nadzieję że szybko przybędzie na miejsce.
_____________________

Adrien tymczasem wszedł do łazienki, słysząc przed chwilą w wiadomościach o zaatakowanej szkole muzycznej.
-Plagg, wysuwaj pazury! - powiedział głośno, a czarne kwami weszło do jego pierścienia dając mu czarną maskę, czarny strój i koci kij, czyli jego broń. Na włosach blondyna pojawiły się kocie uszy, równie czarne jak cały strój. W tym stroju, już jako Czarny Kot czym prędzej pobiegł do zaatakowanego miejsca. Gdy dotarł do celu zauważył znaną mu Lisicę. Był pewien, że to Lila znowu jest pod władzą akumy. Skąd mógł przecież wiedzieć, że to jej siostra. Gdy Alessia zobaczyła Czarnego Kota czym prędzej zagrała parę dźwięków, a wokół niej pojawiła się masa jej klonów. Chłopak , który znał jej moc chciał je dotknąć kocim kijem, ale ktoś złapał go z tyłu i uniemożliwił poruszenie ręką. To była nastolatka, która odwróciła od niej jego uwagę. Jednak dla superbohatera było to za mało, by go powstrzymać. Kopnął ją w nogę, sprawiając że straciła równowagę i przewróciła się. Blondyn zastanawiał się, dlaczego Biedronka jeszcze nie dotarła. Martwił się, czy coś się jej nie stało. Dlatego też postanowił uciec z tąd i ją odnaleźć. Przecież i tak sam nie złapie akumy. Wtedy jego kij rozsunął się wyrzucając go do góry. Alessia była zdziwiona, że chłopak ucieka. Ruszyła więc za nim. Adrien szybko wypatrzył Biedronkę, walczącą z kimś. Także szybko ruszył w jej stronę. Przecież nie mógłby zostawić swojej Biedronsi samej. Już po chwili był obok niej.
-Witaj, moja księżniczko, tęskniłaś?- powiedział, ciesząc się, że widzi ją całą.
-Czarny Kocie! To nie pora na żarty, jakbyś nie zauważył to Władca Ciem! - odpowiedziała, nieco zirytowana podejściem Kota, robiąc poważną minę.
Ale słowa dziewczyny zdziwiły chłopaka. Właśnie w jego stronę została wystrzelona strzała, którą sprawnie unikł i przyglądając się strzelcowi stwierdził że to przecież jest Władca Ciem. Tylko że wydaje się inny. Przecież moc jego miraculum polega na przemienianiu innych w złoczyńców, więc czemu jest tutaj osobiście, zamiast jak zwykle obserwować z ukrycia. Nagle wypatrzył mały przedmiot przyczepiony do koszuli mężczyzny. Wydawało się nastolatkowi, że gdzieś go już widział. W jednej chwili go olśniło. To spinka, którą widział w sejfie ojca, za obrazem jego matki. Tylko skąd Władca Ciem mógłby wziąść tak dobrze schowany przedmiot - teraz już był pewien że jest to miraculum. Przez głowę przebrnęła mu myśl, że może jego ojciec być tym złoczyńcom, ale szybko odsunął od siebie tą myśl. Nie mógł w to uwierzyć, choć teraz tak wiele rzeczy nabierało sensu. Jego rozmyślania przerwał głos Biedronki.
-Szczęśliwy traf! - wypowiedziała, a w jej ręce pojawiła się siatka - i co niby mam z tym zrobić?
Zrezygnowana rozejrzała się wokoło. Wzrok Biedronki wskazał jej kołczan ze strzałami, patyk leżący na dachu, jej jojo i Czarnego Kota. Szybko pobiegła do towarzysza.
- Mógłbyś zająć jego uwagę - powiedziała, uważając żeby przeciwnik tego nie usłyszał.
-Dla ciebie wszystko, moja pani - rzekł kłaniając się i uśmiechając się do niej.
Po chwili użył swojej umiejętności.
-Kotaklizm!
Czarny Kot zaczął biec w jego stronę, próbując trafić jego łuk swoją mocą. Tymczasem Biedronka podchodziła już do tyłu próbując narzucić siatkę na kołczan, zaplątając strzały. Kompletnie zapomniała o Lisicy, która jak najciszej próbowała się zbliżyć, by zabrać kolczyki bohaterce. Zapomniała również o wskazanym przez jej wzrok jojo, który miał służyć do usunięcia iluzji, jakim był Władca Ciem, bowiem prawdziwy schował się, uruchamiając swoją umiejętność.
-Celna strzała!
Gdy Marinett zdała sobie sprawę z obecności opętanej przez akumę zaczęła z nią walczyć. Kot tymczasem trafił w końcu mężczyznę, dowiadując się tym samym, że w tej chwili go tam nie ma. Właśnie w tej chwili Alessia nagle się zawachała.
-Co ja robię - była przerażona - proszę przestań!
Władca Ciem nie wiedział, że opętał tak silną osobę, jednak było już za późno. Wybrał z kołczana strzałę rodzaju unieruchamiającego i za pomocą swojej umiejętności wycelował w bohaterów. Wiedział, że dzięki jego mocy mimo przeszkód trafi w każdego człowieka na swojej drodze. Wypuścił strzałę. Wreszcie nadejdzie jego wymarzona chwila. Strzała się zbliżała. Nieoczekiwanie Lisica odepchnęła bohaterów, przez co spadli z dachu i sama oberwała strzałą, odmieniając się z powrotem w zwykłą nastolatkę. Mężczyzna nie mógł uwierzyć. Kim ona jest by tak się opierać, by samej się odmienić. Ale nie może oczyścić akumy, więc jeszcze wróci do swojego stanu. Teraz najważniejsze było dla niego jednak znaleźć zaginionych bohaterów, dlatego zostawiając dziewczynę samą ze sobą ruszył na poszukiwania.
____________________________

Mistrz Fu mimo wcześniejszego postanowienia bardzo się obawiał. Nie mógł jednak się przemienić, żeby im pomóc. Zastanawiał się, czy nie czas już wybrać kolejnego Wielkiego Strażnika. Jest coraz słabszy i później może nie być w stanie. Dlatego podszedł do swojego wnuka, Nicka i wytłumaczył mu wszystko, historię miraculum, jak się przemienić i resztę. Zwykle tego nie robił, ale chłopak będzie musiał przejąć ważną rolę. Zdziwiony chłopak odebrał od dziadka bransoletkę i tak właśnie miraculum trafiło do kolejnego następcy. Teraz wszystko w jego rękach.
-Weiji, wyjdź ze skorupy!
____________________________

Biedronka i Czarny Kot zdążyli uciec do pierwszego, lepszego i jak się okazało opuszczonego domu.
-Jak mogłam popełnić taki błąd - krzykła Biedronka karcąc własną głupotę.
Czarny Kot z ciężkim sercem patrzył na nią, widział że zadręcza się tym. Dlatego objął ją ramieniem. Mimo że było jej przez chwilę przyjemnie, odepchnęła go i ruszyła w stronę wyjścia. I tak kochała Adriena.
-Biedrona, gdzie idziesz - krzyknął za nią.
-Zaraz się przemienie - stwierdziła.
Jednak on złapał jej rękę i przyciągnął ją do siebie.
-Nie puszczę cię, a co jeśli on tam jeszcze jest? Pozna twoją prawdziwą tożsamość - powiedział jej.
-Ale... - zaczęła ale Kot położył jej palec na ustach.
Następnie położył swoją dłoń na jej policzku i delikatnie ją pocałował.
-Kocham cię - powiedział, a w tym momencie przemiana znikła z dziewczyny, przemieniając ją w Marinett. Widok ten zaskoczył chłopaka, który po chwili również się odmienił. Obydwoje patrzyli na siebie zdziwieni, nie mogąc uwierzyć, że się nie poznali. Wtem stało się coś nieoczekiwanego. Nastolatka wtuliła się w pierś chłopaka cicho szlochając.
-Przepraszam, że wszystko dziś zepsułam. To wszystko moja wina.
-Nie przejmuj się tym, księżniczko. - powiedział przytulając ją. - wszystko będzie dobrze
Adrien czuł się szczęśliwy, ona była całym jego światem.
Ale jej ostatnie słowa sprawiły, że poczuł ciepło na sercu.
-Też cię kocham.
===================
Ohayo!
Przepraszam was bardzo, że nie dodawałam rozdziałów, dodam teraz wszystkie zaległe, jeszcze raz bardzo przepraszam, za nieobecność